niedziela, 2 grudnia 2012

Rozdział 28

Całą drogę milczeliście i tuliliście się. 
Dojechaliście do hotelu. Objęłaś Harrego w pasie i weszliście na górę.  Stanęliście przed drzwiami do sypialni, złapałaś go za dłonie i powiedziałaś:
-Jak będziesz gotowy możemy o tym porozmawiać.-i uśmiechnęłaś się
Harry odwzajemnił uśmiech i Cię pocałował w czoło.
-Kocham Cię-powiedział
-Kocham Cię-odpowiedziałaś
Weszliście do pokoju  i Harry położył się na łóżku i zasnął w kilka sekund
Patrzysz na niego szczęśliwa. Twój Harry wrócił i jest koło Ciebie.
Kładziesz się blisko niego i wtulasz. Tęskniłaś za nim, martwiłaś się, teraz już jesteś spokojna. Najważniejsze, że jest obok Ciebie. Też jesteś zmęczona po nieprzespanej nocy więc zasypiasz razem z nim.

Po trzech godzinach otwierasz oczy i widzisz Harrego, uśmiechasz się, delikatnie wstajesz i idziesz do mamy do pokoju.
Zastajesz tam Alberto.
-Gdzie Harry?-zapytał
-Śpi-odpowiedziałaś i ziewnęłaś
-Cześć kochanie,jak się czujesz?-zapytała zmartwiona mama wychodząca z łazienki
-Już o wiele lepiej ale nadal nie mogę uwierzyć, że ktoś mógł zrobić coś takiego.
-My też kochanie-mama siada na kanapie
Usiadłaś między mamą a Alberto i odetchnęłaś z ulga.
-Nawet nie wiecie jak bardzo się ucieszyłam gdy się obudziłam a on był obok.-położyłaś głowę na ramieniu mamy.
Alberto uśmiechnął się lekko.
-Farciarz-powiedział wstając z kanapy- Idę do siebie, zostawię Was same, do zobaczenia-popatrzył na Ciebie i wyszedł w pokoju.
Po 15 minutach poszłaś z powrotem do waszego pokoju. Gdy weszłaś Harry stał przy oknie i rozmawiał z kimś przez telefon po czym szybko się rozłączył.
-Kto to?-zapytałaś
-Nikt, z policji-uśmiechnął się i Cię przytulił 
-Chodź-Harry wziął Cię za rękę i poszliście na kanapę
Złapał Twoje ręce i zaczął mówić:
-Opowiem Ci co się wydarzyło, ale proszę wysłuchaj mnie do końca.
-Oczywiście-powiedziałaś zaniepokojona
-Wtedy przy fontannie to wszystko było zaplanowane, one wiedziały, że tam będę, że będę tam z Tobą. Nawet nie wiesz co one chciały zrobić. (na Harrego twarzy pojawił się strach). Nie ważne...-zaczął się jąkać.-One kazały mi zostawić telefon, zgodziłem się. Nie używały siły ale robiły coś znacznie gorszego. Męczyły mnie psychicznie. Ja...ja nie wiedziałem co robić więc słuchałem ich poleceń. Myślałem, że wcześniej mnie znajdą ale one to przygotowywały od dawna, czekały tylko aż zobaczą nas pod fontanną. -Harremu zaczyna lecieć łza.-Nie mogę powiedzieć Ci wszystkiego bo nie jest to przyjemne ale chcę żebyś wiedziała, że już wszystko w porządku i że bardzo za Tobą tęskniłem.
Patrzysz na niego szklanymi oczami, nigdy go takiego nie widziałaś. Boisz się o niego.
-Harry, ja, bardzo mi przykro, że musiałeś przez to przejść-zaczęłaś lekko płakać
-Spokojnie, nie musisz nic mówić, już tu jestem
-I co, policja nic z nimi nie zrobi? Czemu twój ochroniarz nie zareagował?
-Zrobiły to tak szybko i niezauważenie, że nie był w stanie tego wyłapać.
-Ale był koło nas
-Wiem, nawalił.
-Nie wiem, wywal go i znajdź lepszego ochroniarza, jak mógł czegoś takiego nie dopilnować?-podniosłaś głos zdenerwowana.
-Spokojnie, już wszystko dobrze-Harry Cię przytulił a Ty zaczęłaś się uspokajać. 
-Kiedy pomyśle, że coś mogło Ci się stać, to...-zaczęłaś mówić
-Wiem kochanie, musiało być Ci  ciężko. Nie mówmy już o tym, prtoszę
-Oczywiście-powiedziałaś twierdząco-jesteś głodny?
-Jak wilk-powiedział Harry
-Zabieram Cię na kolację-powiedziałaś i się uśmiechnęłaś
Złapałaś Harrego za rękę i zeszliście na dół do restauracji...






23 komentarze:

  1. super :) kiedy następny ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdziały staram się wstawiać w każdą środę i niedzielę ;))

      Usuń
  2. Super wreszcie się doczekałam. Mam nadzieje, że w środę będzie następny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialnie piszesz, masz talent xx nie moge sie doczekac kolejnych rozdzialow!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaa co ty na to by były jeszcze w poniedzialki??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mogę wam tego obiecać bo nie mam tyle czasu ;))

      Usuń
    2. Uuuu to wielka szkoda:(

      Usuń
  5. Już nie mogę się doczekać nn :D
    Harry cały i zdrowy... Tylko co on ukrywa?
    Love xoxo
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To straszne co Harrego spotkało i jestem ciekawa co to za telefon był bo tak szybko się rozlaczyl jak tylko weszła. Ostatnio jesteś bardzo tajemnicza xD i za to Cię kocham ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jupi super rozdział !!! Jutro 3 koncert 1D ale fajowo !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. haloooo ,.... dzis sobota <33333

    OdpowiedzUsuń
  9. Zostałaś nominowana do Liebster Award! <3
    http://marrymeharrystyles.blogspot.com/2012/12/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Dasz kiedys swoją fotkę ???

    OdpowiedzUsuń
  11. aww<3 Świetny! Czekam na nowy ;)

    http://and-little-things-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. CZemy jeszcze nie dosałas????

    OdpowiedzUsuń
  13. Baardzo Ci dziękuje, że znajdujesz dla nas czas. Masz ogromny talent i nie zmarnuj tego. Widać, że w swoje imaginy wkładasz dużo serca i czasu, bo piszesz z sensem. Niewystarczy tu zwykłe: super czy fajnie. To coś więcej, choć też zwykła opowieść z oryginalnymi dodatkami...
    Zawsze pamiętaj,że my directioners jesteśmy rodziną. Xx, Iga
    Ps: nie słuchaj ludzi, którzy bulwersują się o to, że imaginy nie są 'w terminie'. Piszesz z sensem, a to najważniejsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. To bardzo wiele dla mnie znaczy ;)

      Usuń
  14. Kiedy kolejny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  15. Suuper.! Baardzo mi się podoba... :)
    http://gabisia1.blogspot.com/2012/12/jechalismy-w-ciszy.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Suuper.! Baardzo mi się podoba... :)
    http://gabisia1.blogspot.com/2012/12/jechalismy-w-ciszy.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Karolino!!
    Mam pytanie napiszesz w niedziele jeszcze jakiś rozdział?czy to juz koniec???

    OdpowiedzUsuń
  18. Chciałabym Cię serdecznei zaprosić na już 3 rozdział z perspektywy Vicky na blogu --> http://everythingyoueverchange.blogspot.com ! Mam nadzieję, że wyrazisz swoją opinię w komentarzu, a jak się spodoba to zaobserwujesz aby być na bierząco! -Vicky ♥

    OdpowiedzUsuń